Turyści to zło?

Ciao! Wracam po zimowym śnie, bo przecież kolejne wakacje przed nami. A jak wakacje to i Włochy (hehe he – jakby to Piotr Żyła podsumował). Zastanawiam się jednak, czy dla niektórych destynacji my, turyści nie jesteśmy po prostu złem.

Żale w Wenecji

Patrzcie na taką Wenecję. Jedno z bardziej charakterystycznych miejsc na mapie Włoch. Nawet jeśli ktoś nie był, to doskonale kojarzy wodne kanały, plac św. Marka itd. Mieszka tam bodaj 55 tysięcy ludzi, ale każdego dnia drugie tyle, jak nie lepiej odwiedza to miasto. Myślę, że wiele innych miast z takiej popularności bardzo by się cieszyło. W końcu turyści to kasa dla hoteli, gastronomii, instytucji kultury itd. Ogólnie wyższy PKB lokalnej gospodarki. Okazuje się, że tak kolorowo nie jest.

Tamtejsi mieszkańcy mają turystów po prostu dość. Żalą się, że hotele jednak nie zarabiają, bo turyści wpadają tylko na jeden dzień. Żalą się, że turystów jest za dużo i dlatego wzrosła drobna przestępczość oraz poziom wandalizmu. W sumie też bym był zły na ich miejscu, bo kto chce żyć wśród osikanych koszy na śmieci, połamanych barierek itp.

Włosi stawiają na różnorodność

Podobnych miejsc jest jeszcze kilka, choćby Park Narodowy Cinque Terre, czy nawet Rzym, który ma problemy z konserwacją i utrzymaniem swoich zabytków. W całym 2016 roku do Włoch przybyło ponad 60 milionów gości. No i teraz pomyślcie, gdzie się głównie udali? Na pewno Mediolan, wspomniany Rzym, Florencja, Wenecja, Turyn (tu pewnie Pani Bogumiła potwierdzi) i Sycylia. To faktycznie może być problem jak takie masy odwiedzają te same miejsca. Swoją drogą można powiedzieć, że destynacje te stają się ofiarami swojego sukcesu.

Turyści w kolejce do Koloseum | Fot.  websandthreadstravels.wordpress.com | WakacjeWlochy.lh.pl
Turyści w kolejce do Koloseum | Fot. websandthreadstravels.wordpress.com | WakacjeWlochy.lh.pl

Najlepszą odpowiedzią na tytułowe pytanie „czy turyści to zło?” są działania tamtejszego rządu. Z jednej strony podwyższają różne opłaty, podatki itd., ale z drugiej strony kreślą plany zróżnicowania tego ruchu turystycznego, aby go rozłożyć na cały kraj oraz… jeszcze zwiększyć liczbę odwiedzających. W końcu przychody z tej branży, jak przeczytałem na stronach Rzeczpospolitej, wyniosły w minionym roku 171 miliardów euro. Pracuje w niej 12,3% Włochów i stanowi blisko 12% PKB Italii. No to turyści wcale nie są takim złem. Kwestia lepszego zarządzania ruchem. Ja sam już nie raz Wam pisałem, że Włochy to nie tylko Rzym. Warto zobaczyć inne zakątki tego kraju i nie pchać się tam, gdzie pchają się wszyscy. Zatem jeśli planujecie już urlop we Włoszech na ten sezon, to weźcie to pod uwagę. Czy warto pchać się w tak zatłoczone miasta?

Komentarze

komentarze