Neapol tylko na wycieczkę

Mile wspominam Neapol. Przyznaję jednocześnie, że jeśli chodzi o plany wakacyjne, to stolica Kampanii powinna być jedynie opcją wycieczkową, a nie pobytową. W 2018 roku gościnnie na innym blogu pisałem o ciemniejszej stronie tego miasta, to myślałem, że mnie tam zjedzą w komentarzach. Nie ma się jednak co oszukiwać.

Neapol – niby bezpiecznie, a jednak nie do końca

Jak słyszałem odpowiedzi mieszkańców, czy też ślepo zakochanych Polaków odnośnie bezpieczeństwa w Neapolu, to w sumie chciało mi się śmiać. Pojawiały się takie perełki: „Bezpiecznie. Tzn. względem tego co było jeszcze parę lat temu…” albo „Tak, w sumie tak, bo turystów nikt nie ruszy…”. No to ten Neapol jest bezpieczny czy nie?

Przez pryzmat moich wrażeń z tygodniowego pobytu w tym mieście, muszę powiedzieć… to skomplikowane. Z jednej strony zrobiliśmy kilkadziesiąt kilometrów pieszo po niemal całym mieście i nic się nam nie stało. Na ulicach obecne patrole policji, przy charakterystycznych punktach Neapolu stali żołnierze z karabinami. Kto nie widział, to może się nieco przerazić. Jednak powiem Wam, że w sumie to powodowało paradoksalnie, że miałem poczucie, że nic mi się tam nie może stać. Z drugiej strony, już po zmierzchu woleliśmy zostać w apartamencie. Pierwsze dwa wieczory wypuściliśmy się na spacery, ale to nie był chyba najlepszy pomysł. Jakoś już tak tych patroli nie było widać. Do tego przy stacji Garibaldi kilku kolesi rzuciło nam petardę pod nogi. Dotarło do mnie, że powinniśmy jednak mocniej uważać.

Niby nic wielkiego, jakieś wygłupy, ale otworzyło nam oczy. Nagle dostrzegliśmy, że na takich trasach poza turystycznych jesteśmy całkowicie sami. Po co kusić zatem los? Stąd mój odbiór Neapolu jako miasta nie do końca bezpiecznego. Tym samym, jeśli takie przeświadczenie ogranicza moją swobodę w przemieszczaniu się, korzystaniu z niewątpliwych atrakcji Neapolu również po zmroku, to jak mam polecać to miejsce na dłuższy pobyt?



Brud w Neapolu

O tym pisałem w osobnym tekście pt. „Neapol od brudniejszej strony„. Naprawdę wystarczy odbić 10 m w boczną uliczkę od głównego szlaku turystycznego i bardzo się to rzuca w oczy. Przyznaję, że ogólnie to i tak buduje pewien klimat miasta. Jeśli jednak mam rozważać Neapol jako destynację na dłuższy pobyt, to jest to argument negatywny.

No co to za przyjemność ze spacerowania, kiedy pod nogami walają się plastikowe torebki, makulatura, które nie mieszczą się w przepełnionych koszach na śmieci? Co to za przyjemność, kiedy trzeba skupić się na tym, aby nie wdepnąć w psie odchody, zamiast wzrok kierować na zjawiskową architekturę? Żadna. Podczas dłuższego pobytu może to po prostu strasznie męczyć.

Nie ta skala atrakcji

Kolejną kwestią, która przemawia za tym, że Neapol jest dobry na jednodniową wycieczkę, a nie na kilkudniowy pobyt, to skala samego miasta. Kiedyś, gdy pisałem o Rzymie, podkreśliłem, że nie jest to miasto na jeden dzień. W przypadku Neapolu myślę, że te najważniejsze punkty „must see” spokojnie można zaliczyć podczas takiej krótkiej wycieczki.

Zobaczyć zamki Castello Nuovo, Castello dell’Ovo, Pałac Królewski, plac Plebiscito, czy też ulicę z neapolitańskimi szopkami i cmentarz czasek, to nie jest jakieś trudne wyzwanie. Tu nie trzeba stać kupę czasu w kolejce jak przed Koloseum. Nie trzeba przeciskać się w tłumie jak w Muzeach Watykańskich. Nie trzeba czekać, by móc rzucić przez ramię monety jak przy Fontannie di Trevi. Nie liczę tutaj Wezuwiusza oraz Pompejów, bo to są osobne tematy, a wizytę tam po prostu traktuję jako zupełnie inne wycieczki. Poza tym jeśli nawet nie przejdziemy tego za jednym razem, to i tak lepiej przyjechać ponownie.

Jeśli miałbym ponownie odwiedzić Neapol, to szukałbym bazy noclegowej gdzieś indziej. Na przykład jakąś przyjemną agroturystykę. Stamtąd mogę bez problemu pojechać na wycieczkę do stolicy Kampanii. Po co się stresować?

Komentarze

komentarze