Agroturystyka we Włoszech – Podere i Giganti

Kurki, kaczki, wstawanie razem z kogutem? Tak mi się kojarzy agroturystyka w Polsce. A jak wygląda agroturystyka we Włoszech? Ostatnie wakacje spędziłem w Podere i Giganti i mogę powiedzieć, że jest całkowicie inaczej. Nie oceniam lepiej czy gorzej, po prostu inaczej.

Jako bazę noclegową podczas tegorocznych wakacji we Włoszech wybraliśmy apartament na agroturystyce Podere i Giganti, która znajduje się w Scarlino, a właściwie u jego podnóża. Do tej pory nocowaliśmy głównie w wakacyjnych villagio lub zwykłych mieszkaniach oferowanych na airbnb. Też nie było źle. Formuła tegorocznego wyjazdu, a więc wakacje w 3 rodziny z dziećmi, sprawiła, że szukaliśmy jednak czegoś pod innym kątem.

Basen, który nas satysfakcjonował

Po pierwsze primo, musiał być basen. Niekoniecznie jakiś wielki. W tzw. dni chilloutowe, gdy dzień wcześniej nasi kierowcy za bardzo przyssali się do lokalnego wina, to jednak trzeba było odpocząć na miejscu. Wtedy idealnie sprawdzało się siedzenie nad basenem.

Pod tym względem agroturystyka we Włoszech naprawdę imponuje. Już na etapie poszukiwań lokalizacji był dość duży wybór. W Podere i Giganti mieliśmy do swojej dyspozycji okrągły basen o średnicy 10m, o największej głębokości 1,6 m. Uważam, że doskonale spełnił swoją rolę i nawet dało się popływać.

Leżaków było wystarczająco. Tym bardziej, że basen nie był też jakoś specjalnie obłożony przez innych. Byliśmy w środku sierpnia, a więc w szczycie włoskich wakacji. Zazwyczaj tylko nasza banda z niego korzystała. Przy basenie znajdują się takie altanki z namiotów ogrodowych. Można np. zjeść posiłek w cieniu. Dużą zaletą było też to, że mogliśmy z basenu korzystać o dowolnej porze dnia i nocy. Zdarzyło się, że co niektórzy z nas kąpali się jeszcze koło północy.

Basen z widokiem na toskańskie wzgórza | WakacjeWlochy.lh.pl
Basen z widokiem na toskańskie wzgórza | WakacjeWlochy.lh.pl

Agroturystyka we Włoszech jako baza wypadowa

Po drugie primo zależało nam na dobrej lokalizacji. Nasza baza noclegowa miała być tak umiejscowiona, abyśmy mogli objechać jak najwięcej ciekawych zakątków Toskanii i nie tylko. Podere i Giganti znajdują się nieopodal Folloniki, która jest tuż nad Morzem Tyrreńskim. Dosłownie na plaże miejskie mieliśmy 7, może 10 minut jazdy samochodem. Na te bardziej dzikie jak Cala Violina, czy Punta Ala jechaliśmy około 15 minut.

Mieliśmy też znakomity dojazd do większych atrakcji. Do krzywej wieży w Pizie było niecałe 1,5 h jazdy. Jak depnęliśmy momentami naszymi strzałami, to i szybciej się dało zrobić ten dystans ;). Do Rzymu jechaliśmy 2 h 30 m. Z kolei do Florencji około 2 h 20 m. Nie wszędzie się można dostać autostradą spod domu pod wyznaczony cel, więc bierzcie pod uwagę kręte jednopasmowe, wąskie ulice, które wydłużały czas podróży. Na przykład do Terme di Saturnia mieliśmy bodaj 65-75 km, a jechaliśmy 2 h. Niemniej w obrębie 2-3 godzin jazdy znalazło się wiele punktów, które chcieliśmy wcześniej odwiedzić. Nie zaliczyliśmy Sieny, a też warto zobaczyć. Nie zajechaliśmy też do Gavorrano, gdzie znajduje się amfiteatr wyrzeźbiony w starym kamieniołomie. Pominęliśmy Massa Maritima, czy wiele innych toskańskich miasteczek jak Sorano, Pitiglione, San Gimignano, bo po prostu zabrakło nam czasu.

Murowany grill do dyspozycji gości | WakacjeWlochy.lh.pl
Murowany grill do dyspozycji gości | WakacjeWlochy.lh.pl

Restauracje dookoła

Po trzecie primo to dostępność restauracji oraz pizzerii. Mieliśmy w apartamencie kuchnię, gdzie mogliśmy gotować, ale nie zawsze się chciało. Z tego powodu istotne było, abyśmy mogli zjeść coś „na mieście”. Tu będę szczery, że do tego miasta no mieliśmy te 10 minut jazdy autem. Natomiast rzeczywiście w Follonice jest mnóstwo knajp. Można podpytać też właścicielkę agroturystyki, gdzie warto się wybrać na kolację lub świetną pizzę.

My z polecenia byliśmy chociażby w La Taverna del Pulcinella, gdzie zajadaliśmy się nie tylko pizzą, ale i owocami morza. Poszliśmy też kilka razy na żywioł tak, że sami zdecydowaliśmy się usiąść w jednej czy drugiej i w sumie ani razu nie żałowaliśmy. Mega fajne miejscówki są w samym Scarlino, które jest na wzgórzu. To sprawia, że z tamtejszych restauracji jest niesamowity widok. Tak jak wspominałem nie dotarliśmy do Massa Maritima, a tam według właścicielki można było skosztować najlepszej pizzy w okolicy. Trudno, jest powód do powrotu w te strony. Ogólnie to, co mi się bardzo podoba we Włoszech to, że z dala od miasta, nawet na środku niczego, po prostu tam gdzie dookoła są same pola, można znaleźć smaczną restaurację.

Dlaczego to jest agroturystyka?

No dobra, ale zapytacie lub nie, o co właściwie chodzi z tą agroturystyką. Skoro nie ma kurek, kaczek, świnek oraz kózek, to skąd to „agro”? Podere i Giganti to właściwie jeden wielki… gaj oliwny. Dwa budynki, w których znajdują się apartamenty dla gości, są tuż obok tego gaju. Właściwie mogliśmy sobie po nim spacerować, ale nie zapuszczaliśmy się głęboko. Z tego co kojarzę tam było bodaj 3 ha terenu.

Zdradzę wam od razu też, że na powitanie właścicielka, signora Diana poczęstowała nas buteleczką własnej oliwy, robionej z oliwek z tego gaju oraz butelką wina, które też wytwarza. Zresztą oliwę kupiliśmy sobie do domu. Wina nie mogła nam sprzedać. Wypiliśmy jednak podczas Toskańskiego Wieczoru z okazji Ferragosto, o którym tu jeszcze będę pisał.

Gaj oliwny w Podere i Giganti | Agroturystyka we Włoszech | WakacjeWlochy.lh.pl
Gaj oliwny w Podere i Giganti | Agroturystyka we Włoszech | WakacjeWlochy.lh.pl

Spokój, natura, relaks

Podere i Giganti ze względu na swoje położenie to nie jest miejsce dla osób, które chciałyby co noc imprezować w nocnych klubach. Chociaż na upartego do wspomnianej Folloniki nie jest daleko i dla chcącego nic trudnego. Chcę jedynie zaznaczyć, że agroturystyka znajduje się na uboczu, a nie w centrum miasta. Zapewnia jednak spokój, nawet ciszę, choć na długim odcinku prostej ulicy, którą dojeżdża się do obiektu, Włosi niesamowicie prują swoimi brykami. Jest naprawdę przyjemnie poopalać się nad basenem oraz relaksować widokiem na toskańskie wzgórza. Polecam, bo agroturystyka we Włoszech to naprawdę fajna sprawa!

P.S. tutaj wrzuciłem tylko kilka zdjęć z tego miejsca. Systematycznie więcej znajdziecie na Instagramie na profilu @wakacjewlochy i pod hashtagiem #WakacjeWłochy. Zapraszam!

Komentarze

komentarze